Wywiad z Orange Goblin

Zespół, którego fanom stoner rocka nie trzeba przedstawiać. Działają już od prawie 20 lat i są kwintesencją wszystkiego, co najlepsze w gatunku. Tym, którym jednak nie dane było usłyszeć Orange Goblin, wystarczy choćby spojrzenie na abstrakcyjne okładki, aby przekonali się, że to zespół, obok którego nie można przejść obojętnie. Chłopaki z Anglii niezwykle łatwo i płynnie poruszają się w przestrzeni pomiędzy bluesem, rock’n rollem, a nawet metalem, serwując połączenie mocnych, wyrazistych riffów z kosmicznymi dźwiękami, przy których słuchacz ma ochotę mknąć motorem po powierzchni Księżyca! Martyn Millard, basista i jeden z założycieli zespołu, zgodził się nam odpowiedzieć na kilka pytań, które pokażą, że gobliny to wcale nie takie złe stworzenia, jak o nich piszą w książkach fantasy!

English version of this interview inside note, after polish translation.

Link to english version.

Kosti: Jakie są początki Orange Goblin? Czy była to typowa historia „kumpli ze szkoły”?

Martyn: Ja i gitarzysta rytmiczny Pete chodziliśmy razem do szkoły, więc znaliśmy się już od dawna. Młodszy brat Pete’a kumplował się z Joe’em (gitara), więc stąd się znamy. Bena (wokal) poznałem, kiedy graliśmy razem w football w klubie Queens Park Rangers. Zaraziłem go ciężkim brzmieniem i od tej pory nie patrzy wstecz. Przez jakiś czas mieliśmy kilku różnych perkusistów, a kiedy odszedł drugi, przesłuchaliśmy następnych i tak poznaliśmy Chrisa. Przyszedł na niewłaściwą próbę w niewłaściwym tygodniu, ale ostatecznie wszystko się udało, gdyż perkusista, którego mieliśmy przesłuchiwać wcale się nie zjawił. W 2002 Pete opuścił zespół i zdecydowaliśmy się zostać w czwórkę.

Powiedz nam coś więcej o tym, co się kryje za nazwą zespołu.

Pamiętam, gdy byliśmy w pubie, wypiliśmy o kilka drinków za dużo i zdecydowaliśmy się na zmianę nazwy. Byliśmy wtedy bardzo zafascynowani rockiem z lat 70-tych, Władcą Pierścieni i tego typu rzeczami. Rozmawialiśmy o tych wszystkich, wielkich zespołach, które mają kolory w nazwie, np. Black Sabbath, Blue Cheer, Deep Purple, Pink Floyd itp. i my też postanowiliśmy przyjąć tą konwencję.

Prawie każda stoner/doom’owa kapela twierdzi, że najbardziej inspiruje ich Black Sabbath albo Led Zeppelin. A jak jest z Wami? Macie jakichś innych, niekoniecznie tak znanych, artystów, którymi się inspirujecie?

Jako zespół, muszę przyznać, że najwięcej czerpiemy z Black Sabbath, a innych zespołów, które mają na nas wpływ jest zdecydowanie za dużo, by o nich wspominać. Teraz przychodzą mi na myśl tylko te oczywiste, ale we wczesnych latach wielki wpływ na nas miały takie zespoły jak Cathedral, Acrimony, Anathema. Bardzo się na nich wzorowaliśmy.

Na poprzednich albumach nagrywaliście partie klawiszowe z Duncanem Gibbsem. Możesz nam zdradzić, jakie były przyczyny jego odejścia i dlaczego nie chcieliście go zastąpić?

Duncan, albo Fred, jak jest powszechnie znany, nigdy nie był stałym członkiem zespołu. Był lokalnym muzykiem, który grywał w wielu kapelach r&b w West London i którego znaliśmy. Jest od nas o wiele starszy, przez co jego muzyka jest dojrzalsza na wczesnych nagraniach. Żaden z nas nie potrafił grać na klawiszach, więc zapytaliśmy go, czy nie pograłby z nami trochę. Fred jest niesamowitym muzykiem i kilka lat temu dostał nawet propozycję dołączenia do Deep Purple, ale niestety odmówił.

Niedawno wydaliście swój siódmy album, a więc macie sporo materiału, z którego można układać setlistę. Masz jakieś ulubione numery, które grasz na koncertach najchętniej?

Wydaje mi się, że obecnie kawałki z najnowszego albumu, ponieważ są najświeższe. Niektóre kawałki wciąż gramy z przyjemnością od długiego czasu, mimo, że pewnie moglibyśmy je grać we śnie. Jeśli miałbym wybrać, prawdopodobnie byłby to „Death of Aquarius”.

Słuchałem Waszego ostatniego albumu – „An Eulogy for the Damned” – i muszę przyznać, że był dla mnie małą niespodzianką. Wydaje mi się, że to najcięższy z dotychczasowych i zastanawiałem się, czy zamierzacie podążyć w kierunku cięższego brzmienia.

To nie był zamierzony zabieg. Nie ustalaliśmy, że chcemy zrobić cięższy album. Osobiście nie sądzę też, żeby kawałki i riffy różniły się pod tym względem od Healing Through Fire, ale wydaje mi się, że jakość produkcji i dźwięku sprawia, że „Eulogy..” brzmi ciężej.

„An Eulogy for the Damned” wydaje się być także niespodzianką dla fanów winyli. Dlaczego zdecydowaliście się wydać krążek też w tej formie?

Ostatni album został wydany na winylu podobnie jak The Big Black, więc nie jest to coś, co robimy pierwszy raz. Wiemy, że fani takiej muzyki czują przywiązanie do winyli, więc ważne jest, by dać im dodatkową opcję przy zakupie płyty. Wytwórnia Rise Above jest w trakcie przygotowań do wydania 5-ciu naszych albumów na winylach, co byłoby świetne!

Podczas nagrywania pracowaliście z wieloma ludźmi, m.in. Andy’m Jacksonem, który uczestniczył przy nagrywaniu płyt Pink Floyd’ów. Jak Ci się podobała ta współpraca?

Żeby być szczerym, muszę Ci powiedzieć, że nie miałem nawet okazji go poznać :). Większość ciężkiej pracy wykonał wspaniały producent Jamie Dodd. My tylko wysłaliśmy materiał do Andy’ego i pozwoliliśmy mu działać. On bez wątpienia jest fantastyczny w tym co robi, więc nie mieliśmy żadnych obaw. To właśnie on wyszlifował i wypolerował całość, która tak nam się podoba.

Prasa muzyczna często opisuje Orange Goblin jako jedną z legend stoneru. Zdajecie sobie sprawę z wpływu, jaki macie na inne zespoły, czy wcale tego nie czujecie?

Myślę, że słowo ‚legenda’ jest zbyt mocne, jednak takie określenie jest często przyznawane zespołom, które działają tak długo jak my. Jednak wcale nie czujemy się w ten sposób, ale cieszymy się, jeśli staliśmy się dla kogoś inspiracją.

Jako rockowa kapela, napewno macie kilka ciekawych, zwariowanych historii do opowiedzenia. Podzielicie się którąś? ;)

Taak, mamy takie historie… niektóre śmieszne, niektóre smutne, inne dobre, jeszcze inne złe.. ale myślę, że najlepiej będzie jak pozostaną nieopowiedziane ;)

W poprzednich wywiadach powiedzieliście, że inspirujecie się także „Władcą Pierścieni”… Lubicie fantasy? Może moglibyście polecić jakieś tytuły?

Prawdę mówiąc, ja nie czytam zbyt wiele fantastyki, wolę książki historyczne i te oparte na faktach. Ben czyta od cholery fantasy, H.P. Lovecraft’a i tego typu rzeczy. Osobiście poleciłbym wszystko, co wyszło spod pióra Tolkiena albo Terry’ego Pratchetta, ale prawdopodobnie nie jestem osobą, którą należy o to pytać.

Wielu ludzi postrzega stoner jako amerykański gatunek muzyczny – prawdę mówiąc, nie ma w tym dla mnie nic dziwnego: większość zespołów pochodzi ze Stanów, a muzyka idealnie pasuje do pustynnych klimatów. Jest jednak głęboko zakorzeniona w brytyjskich zespołach, takich jak Electric Wizard, czy choćby Black Sabbath. Jestem ciekaw jak dzisiaj wygląda brytyjska scena stonerowa.

Słowo ‚stoner’ jest dla mnie dość dziwne. Nie jestem pewien, czy jest w UK jeszcze tak często używane. Z pewnością jest wiele zespołów wpisujących się w ten szablon i pod tym względem scena radzi sobie świetnie. Trudno jest jednak wybić się z undergroundu kiedy ma się przyczepioną naszywkę „stoner”. Wiele zespołów znów mówi o sobie po prostu ‚doom’, ponieważ jest to teraz na czasie, co widać choćby po Electriz Wizard i Saint Vitus wyprzedających wszystkie bilety w Londynie. Jeśli chodzi o nas, nie postrzegam Orange Goblin w kategoriach ‚doom’ czy ‚stoner’, uważamy się po prostu za dobrą rock’n rollową, czy heavy metalową kapelę.

Wiem, że to nie zależy w pełni od Was, ale czytelnicy zabiliby mnie, gdybym o to nie zapytał. Kiedy możemy się was spodziewać w Polsce?

Cóż.. być może będzie kilka festiwali latem, nic nie jest jeszcze potwierdzone, ale obiecuję, że wkrótce przyjedziemy do Polski. To miejsce, gdzie zawsze lubiliśmy grać, choć nieczęsto je odwiedzamy.

Na koniec chciałbym dodać, że to wielka przyjemność móć z Tobą porozmawiać. Dzięki za poświęcony czas. Ostatnie słowa do polskiej publiczności?

Dziękuję wszystkim tym, którzy wspierali Orange Goblin przez te wszystkie lata, do zobaczenia wkrótce!

Kosti

ORIGINAL ENGLISH VERSION

What are the beginnings of the Orange Goblin? Was it an ordinary school-mates story?

Well, myself and Rhythm guitar player Pete went to school together, so we knew each other from a really young age. Pete’s younger brother Jason was a good friend with Joe (guitar), so thats how we met. I met Ben (vocals) when we used to play football for QPR together. I got him hooked on heavy rock & metal and he ain’t looked back since. We had a couple of different drummers for a while and when the 2nd one left, we auditioned a few and thats when we met Chris. He actually turned up at the wrong rehearsal on the wrong week, but it all worked out as the drummer we were supposed to be auditioning failled to show. Pete left in 2002 and we decided to stay as a 4 piece.

Tell us something about what’s hidding behind the band’s name.

I remember us all being in a pub, after a few too many drinks and deciding we should change the name of the band. We were really into 70’s rock and Lord of the Rings and stuff like that. We were also talking about all the great bands from that era having colours in their name such as Black Sabbath, Blue Cheer, Deep Purple, Pink Floyd etc… So we decided to follow suit.

Almost every stoner/doom band says their greatest music inspiration is Black Sabbath or Led Zeppelin… And what about you? Do you have any other, maybe not so known artists, who inspire you?

Well as a band I would say we are mostly inspired by Black Sabbath. But there are many, many bands that have influenced us. Far too many to mention. All the obvious ones spring to mind but back in the early days we were heavily influenced by bands like Cathedral, Acrimony and Anathema. We looked up to these bands alot.

On previous albums you were recording keyboard parts with Duncan Gibbs. Could you tell us why Duncan left the band and why didn’t you want to replace him?

Duncan, or Fred as he is known, was never a full time member. He was a local musician who had played in a load of Rhythm and Blues bands in West London who we knew. He is a lot older than us, so his playing is far more mature than ours on the early records. None of us could play the keyboards so we just asked him to play bits here and there. Fred is an incredible musician and was actually asked to join Deep Purple a few years back, but he declined unfortunatley.

You’ve recently released your 7th album, which gives you a lot of material to choose from on a setlist. Do you have any favourite songs to play on the show?

I guess the songs from the new album are my favourites at the moment as they are the freshest. We have been playing some of these songs for a long time but i still enjoy playing them all even though we could probably play them in our sleep. If i had to choose one right now, i’d probably go for Death Of Aquarius.

I’ve already listened to your last album – „An Eulogy for the Damned” – and I must say it was a little surprise for me. I think it’s heavier than all you’ve done before and while listening to it I was wondering if you’re going to follow that heavy direction on future albums.

It’s not an intentional thing. We didn’t set out to make a heavier record. I personally don’t think the songs or the riffs are any heavier than Healing Through Fire, but the superior sound and production on ‚Eulogy..’ makes it sound heavier I think.

„An Eulogy for the Damned” seems to be a nice surprise also for vinyl enthusiasts. What made you publish it (besides standard CDs) in that form?

The last album was released on vinyl as was The Big Black, so it’s something we have done before. We know that fans of this type of music have an affinity with vinyl so it is quite important to give people another option when purchasing the record. Rise Above Records are currently getting ready to release the 5 albums we done with them on gatefold vinyl which should be awesome.

During the recording process you were working with a lot of people, for example Andy Jackson, who also participated in Pink Floyd records. How did you enjoy this team-work?

I’ve got to be honest and tell you that I never actually met him :) Most of the hard work was done by producer Jamie Dodd, who was great. We just sent it to Andy and let him do his stuff. He is obviously fantastic at his job so we had no worries sending it his way. He gave it that extra edge and polish, which we are very happy with.

Music press often describes Orange Goblin as one of the stoner legends. Do you realize having an affect on younger bands, or maybe you don’t really feel it?

I think legends is a bit strong. But that tag is always given to bands that have been around as long as we have. We don’t see ourselves that way at all, but if we’ve influenced or inspired anybody along the way then that’s great.

I’m pretty sure that as a rock band you have a couple of wild tour stories. Would you like to share one or two with us?

Yeah, we have a few stories, some funny, some sad, some good, some bad, but I think they are best left untold :).

In your previous intervierws you guys said you’ve been inspired by „The Lord of the Rings”… So you like fantasy literature? Could you reccomend some tittles?

In all honesty I don’t read that much fantasy at all. I tend to read a lot of history and fact. Ben reads a hell of a lot of fantasy like H.P Lovecraft and things like that. I would recommend anything by Tolkein or Terry Pratchett but I’m probably the wrong person to ask.

Many people consider stoner as an american genre and I must admit there’s nothing weird about it for me: most of the bands come from the States and this music perfectly fits the climat of southern deserts. However, it’s deeply rooted in british bands, like Electric Wizard or even Black Sabbath. How’s the british stoner scene look like nowadays?

The word „stoner” is wierd to me. I’m not sure i’ts used that much in the UK anymore. There are certainly plenty of bands who fit that bill and in that respect the scene is doing great. But it is very hard to break out of the underground if you have the ‚stoner’ tag attached to you. A lot of the bands have gone back to just calling themselves doom at the moment as that is big news in the UK, with Electric Wizard and Saint Vitus selling out big venues in London. As for us, I don’t see us as Doom or Stoner or anything else apart from a good old Rock n Roll or Heavy metal band.

I know that it doesn’t fully depend on you, but the readers would kill me if I didn’t ask When can we expect you in Poland?

Well there will be a couple of festivals in the summer but nothing is confirmed yet, but we will get back to Poland soon, I promise. It’s always somewhere we’ve enjoyed playing and we don’t come to Poland enough.

At the end I’d like to say it was a great pleasure to talk to you, I really appreciate that. Thanks a lot for your time and the interview. Some last words for the Polish audience?

I’d just like to say thank you to everyone who has supported OG over the years and we looking forward to seeing you soon!

Kosti

Advertisements

Tagi: , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: