Million Dollar Reload – A Sinner’s Saint (2012)

Hardrockowa scena nie mogłaby właściwie funkcjonować, gdyby pojawiały się na niej tylko wybitne i słabe płyty. Największą część powinny stanowić solidne, ale niekoniecznie odkrywcze wydawnictwa, których można słuchać bez angażowania wielkich pokładów uwagi. Żeby było jednak jasne – nie chodzi tutaj o współczesno-medialną papkę, maksymalnie spłyconą i ugrzecznioną. Chodzi o rasowy rock n’ roll, bez poważniejszych wypadów w inne muzyczne rejony. Takim, nazwijmy go roboczo ‚kamiennym’, albumem jest najnowsze (i drugie w historii) dzieło Million Dollar Reload – „A Sinner’s Saint”.

O chłopakach z Belfastu pisaliśmy już wcześniej, tłumacząc ich biografię. Są kolejnym, obok The Answer i kilku innych poważnych grup, przykładem fenomenu Irlandii Północnej. Okazuje się, że tak mały, patrząc ze światowej perspektywy, rejon jest w stanie wydać na świat cholernie dużo dobrej muzyki. W przypadku Million Dollar Reload nie jest to muzyka odkrywcza, ale trzymająca znakomity, średni hardrockowy poziom.

„A Sinner’s Saint” spokojnie można określić mianem albumu jednostajnego. Brak tutaj typowych ballad, a jedynie dwa utwory („Broken” oraz „Blow Me Away”) ocierają się o wersję „power”. Nie ma na albumie także roztapiaczy twarzy niszczących bębenki uszne tempem i mocą gitar.  Jest za to mnóstwo soczystych riffów, ani szybkich, ani wolnych, za to ociekających mięsem najlepszego gatunku. Są krótkie, ale efektowne solówki, wtórujące znakomitemu, choć lekko skrzeczącemu wokalowi i chórkom w refrenach. Znajdziemy tutaj wreszcie czystą energię zapakowaną w sympatyczne, przyjazne słuchaczowi kompozycje. Album w zasadzie nie ma słabych punktów.

Słuchając najnowszego wydawnictwa M$R mam wrażenie, że wymieszano AC/DC z Guns n’ Roses dodając trochę charakterystycznego, wyspiarskiego klimatu. Utwory nie skręcają zbytnio ani w stronę gunsowego sleazu, ani w stronę australijskiego rock n’ rolla. Są po prostu dobre. Średnie, ale dobre.

Advertisements

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: