Archiwum | Co kraj to obyczaj RSS for this section

Pomarańczowe lata 70: Włochy, część 2

Wiele wody przelało się od czasu opublikowania pierwszej części włoskich lat siedemdziesiątych. Kolejnym wpisem, tym razem prezentującym grupy z okolic italskiego jazz rocka, wskrzeszamy serię i mamy nadzieję, że okres świąteczny pozytywnie wpłynie na nasze moce twórcze – smacznego!

Czytaj dalej…

Reklamy

Dirty Sweet – … Of Monarchs and Beggars (2007)

Nie tylko w latach siedemdziesiątych boom przeżywały tak zwane jednopłytowce, czyli grupy, które wydawały jeden (maksymalnie dwa) całkiem dobre albumy i znikały z rockowego horyzontu już na wieczność. Takie historie zdarzają się cały czas. Weźmy na przykład amerykańską formację Dirty Sweet – dwie płyty, osiem lat grania i rozpad w 2011 roku. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że chłopaki jeszcze się zejdą.

Czytaj dalej…

AC/DC – Live at River Plate (2012)

Znakomitym sprawdzianem formy zasłużonego zespołu jest nagranie koncertowe. Płyta studyjna, co raczej oczywiste, ma tendencję do bycia podrasowywaną, upiększaną i co tylko jeszcze wybierzecie sobie z arsenału piękności współczesnej kobiety. Oczywiście nagrania występów też obróbce są poddawane – nie na tyle jednak, żeby zabić tę nieuchwytną boską cząstkę, która pojawia się podczas prezentacji utworów na żywo. Najnowsze wydawnictwo AC/DC oceniam na pięć na szynach.

Czytaj dalej…

Kiss – Monster (2012)

Lubię ten moment, kiedy zasłużona kapela z bardzo wieloletnim stażem wydaje kolejną w swojej karierze płytę. Zawsze jednak zastanawiam się – czy to właśnie ta płyta, kiedy chłopakom do reszty odbije i rozmienią swoją popularność na miedziaki o najmniejszych nominałach? Nie inaczej było z „Monster” grupy Kiss, który został wydany trzy lata po świetnym „Sonic Boom” i czternaście po klasycznym „Psycho Circus”. Moje obawy okazały się jednak płonne, choć „Potwór” nie okazał się tak dobry, jak chciałbym, żeby był.

Czytaj dalej…

Wild Child – Inside My Mind (2012)

Jedną z najpiękniejszych rzeczy w muzyce jest jej poszukiwanie. Nigdy nie oceniałem negatywnie ludzi, którzy po prostu słuchają ciągle i tak znanych sobie rzeczy, ale wydaje mi się, że wiele tracą nie uczestnicząc w tych wielkich rockowych podchodach, zwłaszcza w dobie Internetu. No więc szukam regularnie, a jakiś czas temu odnalazłem brazylijską grupę Wild Child z ich debiutanckim krążkiem „In My Mind”.

Czytaj dalej…

Black Country Communion – Afterglow (2012)

Supergrupy – temat kontrowersyjny, zwłaszcza z semantycznego punktu widzenia. Niedługo minie pół wieku od powstania prawdopodobnie tej pierwszej – brytyjskiego The Steampacket z Rodem Stewartem na wokalu. Zespoły złożone z zasłużonych już muzyków zawsze cieszyły się dobrą reputacją, wystarczy spojrzeć na Cream lub Bad Company. W ostatnich latach idea supergrupy powróciła, wydając na świat Audioslave, Chickenfoot, Them Crooked Vultures czy SuperHeavy. Jednak najciekawszą z nich, choć ustępującą Chickenoot Satrianiego na polu przebojowości, okazało się Black Country Communion, które po czterech latach działalności wydaje swój trzeci studyjny album – „Afterglow”.

Czytaj dalej…

Neal Schon – The Calling (2012)

Neal Schon? Kim do cholery jest Neal Schon?! Szybki internetowy research i co się okazuje? Schon to ostoja legendarnej formacji Journey (występuje na wszystkich płytach) oraz gitarzysta supergrupy Bad English. Dodatkowo facet, który grał na wiośle u Santany, Hagara, Jana Hammera i Paula Rodgersa. Nie wspominając o gościnnych występach z Allman Brothers Band i masą innych zasłużonych wykonawców. W tym roku ukazał się jego siódmy solowy album – „The Calling”.

Czytaj dalej…