Archiwum | Japonia RSS for this section

Blues Creation – Demon And Eleven Children (1971)

Acid rock, prog folk, hard psych blues – określeń na muzyczny kocioł lat siedemdziesiątych jest mnóstwo, a żadne z nich nie odda w pełni obrazu tego okresu. Z jednej strony sprzeciw wobec hipisowskiej sielanki, z drugiej zafascynowanie mistycyzmem, magią i narkotykami – taka była rzeczywistość wielu zespołów tej dekady, z Led Zeppelin i Deep Purple na czele. Wpływom tym nie oparł się (na szczęście) także Kazuo Takeda i jego legendarna formacja – Blues Creation.

Czytaj dalej…

Vermilion Sands – Water Blue (1987)

Często spotyka się stwierdzenia, że jakiś kraj ma „swoją kapelę X” – swoje AC/DC, swoje Deep Purple czy Pink Floyd. Jakkolwiek może się to wydawać dla recenzowanych zespołów krzywdzące (chociaż porównania do klasyków są raczej gloryfikacją), zestawienie w znakomity sposób spełnia swoją rolę, pokazując ogólne podobieństwo i pozwalając na kontemplację różniących szczegółów. Nie stroniąc od tego zabiegu powiem więc, będąc w pełni władz umysłowych i fizycznych, że Vermilion Sands jest japońskim odpowiednikiem Renaissance – legendy symfonicznego rocka progresywnego.

Czytaj dalej…

Happy End – Kazemachi Roman (1971)

Niektóre kapele najwidoczniej powstały po to, by potrząsnąć gitarowym światem swoich krajów. Eklektyzm lat siedemdziesiątych łączący rocka, folk, blues i progresję urodził nie tylko cały panteon zachodnich bogów – z powodzeniem siał i zbierał żniwo w niemal wszystkich cywilizowanych krajach świata, z Japonią w ścisłej czołówce. Ukoronowaniem długiego procesu ewolucyjnego była grupa Happy End, której album „Kazemachi Roman” wielu miłośników azjatyckiego rocka uważa za najlepszą płytę w historii Kraju Wschodzącego Słońca. Z radością podpisuję się pod tym wszystkimi dostępnymi kończynami.

Czytaj dalej…